Małe rączki

Stałam w tłumie. To był trzeci ołtarz podczas Procesji Bożego Ciała. On znajdował się ponad wszystkimi. Proboszcz mówił naukę, jednak dużo piękniejsza homilia (z całym szacunkiem do proboszcza), działa się
u naszych stóp.

Na asfalcie leżało tysiące kolorowych płatków. Czarny asfalt nagle stał się kolorowy. Ten dywan nie był dla nas. Ten dywan był dla Niego, jednak nam też było dane po nim iść. Takiego dywanu nie było na żadnej światowej gali, jednak to od Niego biło jaśniejsze światło niż od wszystkich poważanych na tym świecie. A my mogliśmy promieniować tym światłem. Spotkał nas zaszczyt chodzenia Jego śladami, za Nim i dywanem usypanym
dla Niego.

Podczas trzeciego ołtarza patrzyłam na ludzi, tych zasłuchanych i tych mniej.

Aż tu nagle spoglądam, a na asfalcie przede mną siedzi dziewczynka. Mogła mieć siedem- osiem lat.
Ze swojej spódniczki zrobiła koszyk i zbierała do niego wszystkie podeptane płatki.

Chciałabym mieć serce takie jak ona. Całkowicie oddane, widzące więcej. W podeptanych płatkach kwiatów. Chciałabym zabierać ze sobą wszystko co po Nim zostaje, gdy przechodzi obok. Zbierać w dłonie ciszę
po Jego słowach i umieć się nią ucieszyć. Nawet jeśli dla innych będzie to warte jedynie podeptania. Chciałabym, żeby się mi z rąk wysypywało to, co ze sobą wezmę. Żeby mi się w sercu przelewała wdzięczność.

Nie wiem czy miała na imię Marysia, jak ta sprzed dwóch tysięcy lat. Nie wiem czy była podobna do tej,
która wylała mu najdroższe olejki na stopy. Ale zrobiła dokładnie to samo co one dwa tysiące lat temu- usiadła u Jego stóp. Bez wstydu i zmieszania. I jestem pewna, że tak jak one przed dwoma tysiącami lat, tak i ona skradła Jego serce. One nie miały nic prócz czasu i olejków, które niewylane na Jego stopy, nie miałyby żadnej wartości. Ona dziś nie miała nic więcej prócz czystych kolan.

Ta Mała wytłumaczyła mi Ewangelię swoim życiem lepiej niż ktokolwiek inny. W przeciągu kilku minut.
Nie mówiąc nic.

„Maria, która siadła u nóg Pana i przysłuchiwała się Jego mowie. Natomiast Marta uwijała się koło rozmaitych posług. Przystąpiła więc do Niego i rzekła: “Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła”. A Pan jej odpowiedział:
“Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona”.
 „

Łk 10,40-42